dobre-nowiny.pl
gorący temat
publicystyka
uważamrze
recenzje i szkice
merlin
latarnik
salon24
nowa okolica poetów
blog
mowa wiązana
telewizja dobre nowiny
listy do tytusa
tomik dobre-nowiny.pl
uwaga agent
kolaboracja
list otwarty do p. Jana P
kazania księdza Jerzego
różaniec za ojczyznę
niech zstąpi Duch Twój
świadectwa czasu
strony smoleńskie
przyjazne strony
krzyż
wycinki z prasy
o autorze
Stona Jagódki
baner
     
 

Dotyk tajemnicy

Twórczości poetykiej Macieja Bieszczada przyglądam się z rosnącym zainteresowaniem do kilku lat.
Niepowtarzalna atmosfera tych wierszy, tchnących filozofią wschodu,  powoduje że czytelnik zatrzymuje się wobec nich i wycisza jak w katedrze.
Autor tomiku Elipsa (rocznik 1978) nie spieszył się z wydaniem swojej książki. Dojrzewała w nim powoli. Nie było w nim tej niecierpliwości jaką obserwuje się zwykle u debiutantów. Kształt jej wygładzał się stopniowo obmywany rzeką czasu, aż przybrał postać całkowicie zdumiewającą. Powstała książka metafizyczna, parująca tajemnicą, odczytująca zdumienie światem. Zdumienia, które się udziela. Naprawdę.    
Obserwowałem narodziny tego tomiku od samego początku. Przyglądałem się kolejnym jego metamorfozom, jednak to, co wziąłem do ręki w listopadzie 2010 roku, przerosło moje najśmielsze oczekiwania.

Co to jest Elipsa?
Pierwsza myśl to - figura geometryczna i retoryczna. Pierwszą z tych figur sugeruje fotografia na okładce, przedstawiająca scenografię sztuki, która jest połówką elipsy, choć niewidoczna jest jej dolna część, ta podziemna, mroczna, zrobiona ze snów. O figurze retorycznej można powiedzieć znacznie więcej. Elipsa to w językoznawstwie (cytuję za Wikipedią)– "opuszczenie elementu zdania oczywistego ze względu na kontekst wypowiedzi (elipsa kontekstowa) lub ze względu na sytuację wypowiedzi (elipsa sytuacyjna), który przy odbiorze daje się zrekonstruować." Miałaby więc Elipsa Macieja Bieszczada być elipsą kontekstową? O czym zatem zmilcza Bieszczad? Jaki to element? Czy jest to klucz do odczytania tej książki? I czy tak w ogóle jest to "powieść z kluczem" :) ?

Zanim postaram się odpowiedzieć na te pytania chciałbym przytoczyć kilka fragmentów z tomiku poety. Co łączy następujące fragmenty:
"czas wcielił mnie w podmuch wiatru" (Ogrody po deszczu) "błękit po przemianie ciała w powietrze" (Kronika) "Źródło raz nazwane źródłem całkiem wysycha" (Źródło) "Zanurz dłonie w rozmodlonych wodach rzeki" (Lekcja znikania). Podpowiem tylko, że są to obrazy z wziętych po kolei pierwszych pięciu wierszy tomiku, ale tego rodzaju określenia pojawiają się także w kolejnych utworach. Te miniatury łączy, moim zdaniem, kontemplacja ukazująca nieciągły czas, równoległość przestrzeni, pulsowanie Istnienia.   
 
Kolejnym elementem łączącym utwory tego tomiku są pytania:
Z samych pytań składa się wiersz Arvo Part. Lamentate: Jak długo tak stał oparty o poręcz w nieoświetlonym korytarzu / przed drzwiami obcego mieszkania?/.../ O czym myślał później na zatoczonej ulicy /.../a zwłaszcza gdy siedział sam / w opustoszałym barze / nad zimną kawą?"  Tego samego typu pytanie, aczkolwiek zakamuflowane, pojawia się choćby w wierszu Odpowiedź : "potkniesz się o wiele / różnych mogił bez dat bez imion / i bez nazwisk. Wszystkie groby / jeszcze nie wiesz dlaczego / będą bezimienne". Te zawieszone nad naszymi głowami, wydawałoby się nieistotne pytania, zdające się być początkowo tylko chwytem poetyckim, zastosowanym przez autora dla osiągnięcia lirycznego napięcia, wcale takimi nie są. One drążą, domagają się odpowiedzi, rzeczywiście uderzają nad naszymi głowami w dzwon, kropką wielkiego pytajnika. Już kiedy odłożysz książkę, pójdziesz sprzątać pokój, zaczniesz pisać, nagle usłyszysz wyraźnie głos : "Jak często / czekałem na coś co już / się wypełniło?" (Oduczanie się twarzy. Medytacja druga.)
 
Nie jestem specjalistą od języka, ale dla mnie, ewenementem pojawiającym się w tych wierszach jest czas. Moim zdaniem to czas przyszły dokonany : "Przewoźnik wskaże wzrokiem barwę horyzontu." (Zachód słońca nad mostem Ryogoku) czy cytowany przeze mnie, przed chwilą fragment z wiersza Odpowiedź. Być może przez to, wiersze te wywołują wrażenie prekognicji. Ten czas pojawiający się niespodziewanie, a jednak celnie i nieprzypadkowo, wydobywa dodatkowy wymiar poezji. Nie twierdzę, że Bieszczad jest wynalazcą tego czasu :), ale uważam, że jego język "ćwiczy udoskonalone dykcje"  (O nocnych wędrówkach).

Wiem od samego autora, że jego ulubioną powieścią z okresu młodości była Podróż do kresu nocy Ferdinanda Celine. Sądzę, że Elipsa jest właśnie czymś takim - osobistą podróżą Macieja Bieszczada na samo dno nocy, "po złote runo nicości, Twoją ostatnią nagrodę" jak pisał Zbigniew Herbert. Bohater tego tomiku, krąży po eliptycznej orbicie, raz wynurzając się ze snu, by zaraz znów w sen się pogrążyć. Pojawiając się naszym oczom, to znów znikając, tam gdzie odeszli jego ulubieni poeci - Tu Fu, Li Po, Po Chui, Saint John Perse.   

Czy jest to tomik z kluczem? Jaki element został przez autora celowo pominięty i ku czemu sprowadzają się wszystkie zadane przez niego pytania ? Ku czemu wiedzie nas czas tej poezji?
Wbrew pierwszemu nasuwającemu się przekonaniu, że odpowiedź  znajduje się w wierszu: Elipsa. Z poetyki wiersza krótkiego, a dokładnie we fragmencie który brzmi: "zaistnieć // właśnie między wyjściem z domu / a niemym trwaniem pustych mieszkań"; po przemyśleniu, dochodzę do wniosku, że tak nie jest. Dla mnie klucz znajduje się w utworze Poeta Tu Fu pisze wiersz :  "Niepokoi mnie to puste miejsce, / nieopisane, pominięte, / tam w górze, ponad obłokami".
W książce Macieja Bieszczada, najważniejsze jest to, czego nie powiedziano wprost. To coś, co unosi się nad poszczególnymi wierszami jako obszar celowo niedomknięty. Jako miejsce przeznaczone dla wyobraźni. Ponad stopą lodowej góry. Ta niewidzialna część elipsy nad nami.

Wydawnictwo Mamiko Nowa Ruda, 2010