dobre-nowiny.pl
gorący temat
publicystyka
uważamrze
recenzje i szkice
blog
mowa wiązana
telewizja dobre nowiny
listy do tytusa
tomik dobre-nowiny.pl
uwaga agent
kolaboracja
list otwarty do p. Jana P
kazania księdza Jerzego
różaniec za ojczyznę
niech zstąpi Duch Twój
świadectwa czasu
strony smoleńskie
przyjazne strony
krzyż
wycinki z prasy
o autorze
Stona Jagódki
baner
     
 


pierwsze widzenie

pod bożym miłosierdziem rozbijają kramy
ciastko z dziurką, pierścionki, broń z kapiszonami
- pośród wybuchów petard oraz wrzasków pawi -
będą jutro sprzedawać . przed telebimami

klęczymy. chwała mediom za ich wieczną pogoń -
wyścig o to kto pierwszy poda wieść o śmierci :
- pani płacze? dlaczego ? przecież ojciec święty
jest pogodny i pragnie żegnać się z pogodą?

módlmy się w wielkiej ciszy . fiat voluntas tua ...
w przytomności najwyższej niech w skupieniu czuwa
nasza miłość przy łóżku umierającego

kartkuję tryptyk rzymski . z słów ojca świętego
...............................................................
mocno zapada we mnie cytat : "zatrzymaj się
to przemijanie ma sens. ma sens... ma sens... ma sens..."   
02.04.2005


stopy berniniego

podróż białych źrenic / po zimowym wybrzeżu śródziemnego nieba : // rozchylone usta alabastru / dopieszczone do ostatniego spazmu / ile ekstraktu jest w bólu ? / czułości w gwoździu wbijanym w stopę // w stawach struny brzęczącego dreszczu // ziarno po ziarnie przesuwają się żeliwne palce w skórzanej kapsule chłodu / na śniegu znaki / ktoś tu nawracał // 


są światy
 
są światy nie większe od dziecięcego pokoju
mają kanarkowe ściany 
usypia je pocałunek na dobranoc 
budzi ciepła kula powietrza wokół pieca

są światy leżące w dolinie 
pomiędzy cmentarzem i torami
osłonięte wysokimi drzewami
na których siadają wieczorem gawrony

są światy na które patrzysz z góry
kościoły i komin mleczarni który już nie dymi
szkoła od której prowadzi mleczna droga
usiana bańkami

są światy pełne białych plam
zmieniające kolory po naciśnięciu guzika
chodzą po nich umarli wachlując się od upału
i biega konik w słonecznych rajstopkach


....................................................................................................

maska

wyłania się z nocy pośmiertna maska / patrzy na mnie twarz / mówi / puste lata / wypełnione strachem / kim byłeś / oddycham płytko jakby wokół twarzy była tylko cieniutka warstewka powietrza / wokół kamienne twarze / otaczały mnie / a może to ja / ukazywałem kamienną twarz / wciąż inną / nie mogłem przekroczyć kręgów zakreślonych na wodzie i piasku / widziałem jak unosiły się w powietrzu niewidzialne mury / mimo to szedłem / w kuli zbudowanej z obręczy / nie potrafiłem / zbliżyć się do żadnego człowieka / mój język był zbyt kruchy / rozsypywał się zaraz w drugim zdaniu / tylko moja twarz wciąż odbijała światło / a miłość / o tak / kochałem jak siebie samego / jak mogłem zaufać / nie panowałem nawet nad myślami / byłem dla siebie wrogiem / podnoszę oczy znad klawiatury / zza szyby wyłania się pośmiertna maska / patrzy na mnie twarz


.............................................................................................................

tabor

telepiemy się na drabiniastych wozach 
do ziemi obiecanej
płótna naszych stepowych żaglowców
zesztywniałe od słodkiej posoki
i kwaśnych oddechów północy
połyskują kryształami soli i gwiazd  

nasze kobiety mają szklane włosy
którymi wędrują srebrne pęcherzyki powietrza
odkąd przestaliśmy przytraczać je do kulbak
mówią do nas językiem kląskań i szczebiotów
i rodzą wodnistookie dzieci  

z czasem staną się podobne do nas
zlizujących krew z kindżałów g
wałcących palących najeżdżających
osady płochliwych mieszczan  

ciągniemy do ziemi obiecanej od stuleci
pierwotnie nasze czoła liżą ażurowe powiewy bezkresnego płaskowyżu
potem już tylko szorstko
całuje je bryza wiejąca od zwietrzałych moren  

znaczymy nasz szlak kopczykami czerwonej ziemi
która szybko porasta krukami
nie zatrzymujemy się nigdy na dłużej
aby postawić stopę w białej misie mgły
albo przyłożyć głowę do bijącej ze skały kępy trawy
zaszyć oczy w zielonej kuli bukszpanu

prowadzi nas niecierpliwa gwiazda ognia


..............................................................................................................


introligatorzy


czy zawsze będzie żył
ten jeden
który pamięta
czy zaświadczy o prawdzie
czy da sobie za nią uciąć głowę

kiedy starzy oprawcy
wkładają niezdarnie do ust
sztuczną szczękę
czy pamiętają o zębach
które wybijali nagłym
uderzeniem w usta

gramolą się po schodach
obcinają pożółkłe od tytoniu paznokcie
uszy czyszczą kawałkiem drewienka
nie mają bolesnych wyparć
    
patrzą na pożółkłe fotografie
i widzą siebie z tamtego okresu
na wakacjach w jastarni

uśmiech wypełza na ich usta
powoli jak krwiak
dopóki nie przypomni o sobie
alzheimer

więc nie budzą się w nocy oblani
rdzawym potem
ze ścierpniętymi dłońmi
a piersi nie gniecie
cierpka zgaga winy  
pamięć nie otwiera z łoskotem
 
kiedy pochylają się nad psem
ten kuli się uderzony
ostrą falą lęku
starzy oprawcy są prawdopodobnie otoczeni
tęczową aureolą
zapachu krwi i tępego przerażenia ofiar
nad którymi pełza
blady płomyk  

czy da się zatrzeć ślady butów  
powyrywać wraże języki
przemienić mózg w mętną wodę

czy będą spisane wszystkie
czyny i rozmowy
zostaną prześwietlone zdjęcia
odtworzone zapisy

odpowiedź znają starzy
oprawcy archiwów


.....................................................................................................................

jakub

1
dalecy krewni jakuba 
sąsiedzi 
mieszkańcy spalonych domów 
nawiedzanych nocą
przez łańcuchowych ludzi
zebrani na gorzkich żalach 
pod opadającymi płatkami tynku
spod których wyłania się obraz
nieba ojców
kołyszą w kołysce płuc 
zarodki zła

nad drzwiami kościoła
archanioł przygważdża do ziemi
głowę maura ze szpiczastymi uszami

barokowe lance ołtarzy
wysokie ogarki gromnic
nie zatrzymają cichej fali mgły
która pełznie doliną jak lodowiec
nienawiść rodzi się z pychy
wynurza z zachłanności
dediscero mori

niedaleko stąd  20 lutego 1846 roku zabito teofila
na wzgórzu ziemia otwiera swą paszczę
zapadnięte  boki grobowców
wołają o nowe ofiary

2
w trzeciej ze swych podróży gulliwer wspomina 
o królestwie tribnia 
w którym przeszłość można
w dowolnym momencie obrócić
przeciw teraźniejszości  
w  archiwach cesarza czekają
na jego skinienie kartoteki 
pełne zeznań raportów donosów
gdy nadejdzie czas wymiatania
śmieci przetrząsną tajne służby 
sąsiedzi zewidencjonują dobra i gości
władca zawsze znajdzie jakiegoś jakuba
albo judasza którego powoła
do odznaczenia
ciężkimi jak brąz plamami krwi

kiedyś rządził tu terror 
konfidenci byli jawni 
werbowani na postrach dla innych 
i jako cenny depozyt na przyszłość
kiedy ustrój się zmienił
przestano wyrywać języki
teraz jedynie słowa 
wycina się z kontekstu 
proste zdania nabierają wówczas znaczeń przeciwnych 
lub odrywają od sensu
gesty można pozostawić
puste lub nadać im nowych znaczeń
wszystko według woli kryształowych monterów

cel pozostał jednak ten sam
skutecznie wyeliminować wrogów  monarchii
aby żyło się dostatniej ludziom
wskazanym przez złoty palec

ojcowie mówią jednak synom
aby nie dali się zwieść
to co weszło na bagnetach
na bagnetach wyjść musi

3
w tarnowskim cyrkule powtarzają jakubowi 
do upojenia
jest na ziemi tylko dwóch ludzi
potrafiących zaprowadzić porządek
cesarz w stolicy
i ty tutaj

4
to nie ogień z chmury strzela
nie mróz niebo skuwa
to ze słupa drzewa Jezus  
mówi do jakuba:

tam gdzie wzgórek las pobielił
i mróz skosił wodę
krew twych braci woła z ziemi  
niesie poprzez pole

a ze studni to nie para
nie nad ziarnem wrony       
ten śnieg który zstąpił z nieba
zrazu nie czerwony

pomazane krwią ołtarze
na drzwiach znaki piły  
coście uczynili braciom
mnieście uczynili

to nie brzęk srebrnego trzosu
ani skrzyp powroza
tymi słowy jakub szela
zwraca się do Boga:

a kiej panów już nie stanie
jeślić jego wola 
od cysorza dostaniemy
po pińć morgów pola

ty litujesz się nad księżmi
schylosz nad panami
my nadzieję zaś związalim
dziś z austryjokami

z obcym łatwiej się dogadać
niźli z polskim panem
mo piniondze dla człowieka
mo uszanowanie

idą chłopy i śpiewają
na wesołej stypie
że znów polo się ropczyce
aż się popiół sypie

5
nienawiść przepływa
pod skórą ziemi
wykluwa się z lęku
hartuje w upokorzeniu
kiedy nagie stopy jakuba
wiedzionego na stalowej obroży
zanurzają się
w suchym kurzu gościńca
wieś zatrzymuje się
przy drodze i rośnie
ogromna bryła gliny
toczy się w dłoniach
pęcznieje w ustach
wypycha język
psy wyją do opadającego serca dzwonu
czują zapach strachu
palonej skóry

gromadzą się już drobne
kropelki krwi
 
6
czy da się spreparować życiorysy
skremować dokumenty
opowiedzieć historię od nowa
prometeusza ogłosić zdrajcą
z rejtana uczynić pijaka

podli akwizytorzy rzeczy pospolitych
rzeźnicy nadziei
manipulatorzy medialnych dżojstików
wszyscy którzy własny interes
lub spokój
przedkładają nad dobro kraju

[----------------------------------]

mogę tylko relacjonować
w osądzie przeszkadza ślad
po złożonym pocałunku
odciśnięty na ustach
jak pieczęć


..............................................................................................................


* * *

ludzie o mysich twarzach / błonach pomiędzy długimi palcami pianistów / pozostawiają suche odchody na czerwonych fotelach / bohaterowie naszych kreskóek robią wszystkich w chuja bo / etyka jest przeciwna natrurze / więc nie można wychylić się z nory / by nie zostać zaatakowanym przez agresywne batmany / tylko modlić się o łaskę czarnej meduzy o mocno bijącym sercu // od kiedy boga - człowieka rozciągnęli  w kole leonarda / jako celu na rzut kamieniem // klecha wyciąga długą rękę / policja czai się przy drogach / parzymy się w błocie / jak bąbelki zepsutego powietrza // dobrze że chociaż dzieciom dajemy przykład / nie zważając / że nazajutrz po pierwszej komunii // będą boleć nas nogi od krętych zejść do piwnić //


 

camera obscura II

camera obscura to drewniana skrzynka / dom w którym migoczą obrazy? światło  wpada poprzez wąskie szparki / obmywa dłonie plami skórę twarzy // camera obscura jak skarbonka? co fiszki medalik i guziki chowa / i pęka nocą ze śmichem na szafce / gdy księżyc wschodzi jak dantona głowa / obscura camera to kino opera / to teatr czy sen / noc ciemna i dzień // jana od drewna //


........................................................................................................................

spotscriptum

nuży mnie nizanie liter / wnikanie w ich przezroczystość / klątwa suchych wyrazów zamkniętych w gutenbergowskich pudełkach / mają smak przypraw zamorskich i zapach stuletnich zielników / od których bieleją języki / pokryte farbą drukarską / a słowa z nich wydobyte błyszczą jak śnieżne ekrany //


................................................................................................................................

ogólne zepsucie

jeśli na przykład takiemu człowiekowi
wymontuje się dla zabawy kilka zębów
albo w pudełku zrobi zwarcie
to czy można mówić o zepsuciu
albo gdy się kotu odkręci łebek
że wygląda jak tubka pasty do czerwonych butów

wiem że pewnych rzeczy nie można naprawić
na przykład żarówki
zawsze jednak co zepsute można wymienić
lub zrobić na nowo
choćby nowego człowieka
po wcześniejszym rozebraniu innego
na części

myślę jednak że wszystko można odtworzyć
przykład człowieka i radia jest bardzo wymowny

ale na przykład mówią też że jeśli zepsuje się żelazko
to jego dusza idzie do śmieci

....................................................................................................